Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Czytaj więcej o cookie.

AGEKAN - Sekcja Karate

Font Size

SCREEN

Profile

Layout

Menu Style

Cpanel

Archiwum artykułów AGE-KAN

Terenowy piknik karate

Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Czytaj więcej o cookie.
Terenowy piknik karate za nami

Druga niedziela września była niecodzienna dla naszego klubu. Spotkaliśmy się w Radogoszczy (nieopodal Lubania), gdzie mieści się pracownia ceramiczna ?Chata za Wsią?, otoczona lasem i stawami. W takim właśnie plenerze zrobiliśmy terenowy piknik karate!
Imprezę rozpoczęliśmy o godzinie 10. Jak to na karateków przystało, rozgrzaliśmy się zabawą, która polegała na chodzeniu po sznurze! Później podzielono nas na dwie grupy. Każda dostała plik kartek i ruszyła w swoją stronę.           
Zapytacie gdzie? Kto był, ten wie. A kto nie był to już spieszymy z wyjaśnieniami.
Braliśmy udział w zabawie, która można byłoby określić połączeniem marszu na orientację z podchodami. Obie grupy dostały mapy z oznaczonymi na nich punktami. Do tego kartka z podpowiedziami i miejscem, w którym należało wpisać jakieś tajemnicze symbole?          
Przednia zabawa! Trasa liczyła ponad 7 kilometrów, ale co to jest dla zaprawionych karateków? Nic! Po drodze musieliśmy odnajdywać ukryte koperty z najróżniejszymi zadaniami. Niestety, nie udało się znaleźć wszystkich? Ale i tak spisaliśmy się wspaniale i mieliśmy dobrą skuteczność. W rozwiązywaniu zadań czasami pomagał nam leśny dziad, który mieszka w tamtejszych zagajnikach i nie szczędzi pomocy, jeżeli napotka dobrze wychowanych, nieśmiecących i niekrzyczących karateków.            
Marsz uwieńczony był skarbem, który należało znaleźć. Z tym było różnie. Jednej grupie się udało, a drugiej niestety nie? Ale nie to było najważniejsze! Głód przygody został zaspokojony. A na ten drugi głód, bardziej przyziemny, zaradziły skwierczące na ognisku kiełbaski.
Tego typu zabawy są świetnym sposobem na naukę radzenia sobie w nieznanym terenie oraz korzystania z mapy i drogowskazów. Do tego trasa, którą należy przebyć w jak najszybszym tempie i zagadki, zmuszające szare komórki to niewiarygodnych wyczynów intelektualnych. Było świetnie i wszyscy żywimy nadzieję, że kiedyś powtórzymy terenowy piknik karate! 
Fotorelacja
piknik rado

Opublikowano: 2 lata 1 miesiąc temu przez Kowal #709
Kowal's Avatar
;)